Ścieżką Czarownic po miłość i zdrowie

Źródło na zachodnim zboczu Grabowca u stóp Karkonoszy było znane już w czasach pogańskich, kiedy na miejscu obecnych Kowar, Sosnówki czy Miłkowa szumiały lasy, a Karkonosze były obszarem zamieszkałym tylko przez dzikie zwierzęta. Wierzono w magiczne działanie jego wody, która miała leczyć trudno gojące się rany i usuwać wszelkie dolegliwości - stąd wiele mówiąca nazwa - Dobre Źródło. Był to silny ośrodek pogańskiego kultu: niedaleka dolina zwana była Pogańską, a droga wiodąca do źródła nosiła miano Babiej Ścieżki lub Ścieżki Czarownic. To tędy wiedźmy miały się udawać na pobliską skałę, zwaną Patelnią, gdzie odbywały swoje sabaty... Koło źródła wiódł też tzw. Śląski Trakt, najstarsza droga na grzbiet Karkonoszy i do Czech. Nie brakowało więc podróżnych i pielgrzymów. Wierzono, że pod progiem kaplicy zakopany jest cudowny złoty baranek. Nikomu nie udało się jednak go odnaleźć.
W średniowieczu, które przyniosło chrześcijaństwo i gwałtowny rozwój osadnictwa w dolinach, pogańskie obrzędy związane z Dobrym Źródłem wcale nie zanikły. Aby wyplenić zakazane praktyki, na które skarżyli się księża nowopowstałych parafii, w XIII wieku postawiono obok źródła drewnianą kaplicę, która przetrwała do roku 1718. Wtedy to ówczesny właściciel tych terenów, hrabia Hans Anton von Schaffgotsch, ufundował dużą barokową budowlę z freskami na sklepieniu i bogatym wyposażeniem. Miejsce stało się znane. W dzień św. Anny, 26 lipca, odbywały się tu odpusty, które gromadziły mieszkańców okolicznych wsi i przyjezdnych. I chociaż uroczystości miały charakter religijny, wielu pielgrzymów przybywało po cudowną wodę, która ponoć zapewniała nie tylko zdrowie, ale też powodzenie u płci przeciwnej. Opowiadano, że można tu czasem spotkać stare, wyleniałe samce jeleni, które pokrzepiają się przed okresem godowym...dlatego też Dobre Źródło nazywano często Źródłem Miłości.
W XIX wieku źródło stało się atrakcją turystyczną i przystankiem w drodze na Śnieżkę. Było też celem wypraw letników z podgórskich wsi, gdyż niezalesiony Grabowiec był doskonałym punktem widokowym na Karkonosze i Kotlinę Jeleniogórską. W pobliskiej Sosnówce można było nawet wynająć lektykę, w której za opłatą wnoszono osoby o słabszej kondycji lub po prostu zasobniejszej kiesie. Koło kaplicy powstała gospoda, w której obsługa, ubrana w ludowe stroje, podawała „miastowym” wiejskie, chłodzone w potoku mleko, masło i ser.
Do dzisiaj można podziwiać pochodzącą z tych czasów obudowę źródła, nawiązująca do legendy o rannym jeleniu, który odzyskał zdrowie po napiciu się magicznej wody.
Obecnie Grabowiec jest porośnięty gęstym lasem więc stracił swe walory widokowe. Budynek gospody stoi pusty. Odnowiono za to kaplicę, w której co roku w dniu Św. Anny odprawia się nabożeństwo. W sąsiedztwie odbywa się wtedy odpust, który przyciąga rzesze turystów z pobliskiego Karpacza. Podczas wakacyjnych weekendów nadal pojawiają się chętni, by z wodą w ustach biegać wokół kaplicy. Każdy przecież marzy o wielkiej miłości.
[OZ]
Informacje:
< powrót
Przeczytaj takze:
» Zamek Chojnik
» Tramwajem w Karkonosze
» W krainie pięknych pałaców
» Tyrol u stóp Sudetów
» Dawne Cieplice
Wyszukiwarka miejsc:













